Do poczytania!

Do poczytania!

Do poczytania!

Blog

14 Kwiecień 2019
Wywiady / 14 kwietnia 2019

Z pamiętnika Logistyka

Czasami zmiana stanowiska to naprawdę „twardy orzech do zgryzienia”. Czy warto się z tym zmierzyć? To wywiad z dedykacją dla tych, którzy przechodzą podobne trudności.

Asia: Szczepan, na jakim stanowisku rozpoczynałeś pracę w Fideltronik?

Szczepan: Na początku 2012 roku, zaraz po ukończeniu technikum elektronicznego w Żywcu, zatrudniłem się na stanowisku magazyniera. Pracowałem tam długo bo do końca 2017 roku i przeszedłem przez wszystkie obszary: od magazynowania towaru z zielonego pola, poprzez dział kanban, obsługę magazynu wysokiego składowania, aż po płytki PCB. Patrząc z perspektywy czasu, dało mi to sporą wiedzę o komponentach elektronicznych używanych w naszej fabryce.

Gdy w firmie ogłoszona nabór na stanowisko lidera magazynu – zgłosiłem się i zostałem przyjęty. Jako lider byłem odpowiedzialny już nie tylko za swoją pracę, ale także za pracę całego zespołu, z którym zabezpieczaliśmy ciągłość produkcji. Bardzo lubiłem tę pracę i zdobyłem tu ogromne doświadczenie.

Asia: Jednak nie pracujesz już w magazynie?

Szczepan: W naszej firmie możliwości rozwoju są niesamowite, a ja po tych kilku latach pracy na magazynie zacząłem myśleć o kolejnym kroku w karierze. Celowałem w logistykę, bo wydawało mi się, że będzie to taki naturalny, kolejny etap rozwoju zawodowego. Złożyłem swoje CV i czekałem na moment, kiedy pojawi się odpowiednie stanowisko. W pewnym momencie pojawił się wakat, zostałem zaproszony na rozmowę i dostałem pracę w logistyce.

Asia: Na czym polega praca logistyka?

Szczepan: Logistyk troszczy się o to, aby komponenty elektroniczne były dostarczone do firmy na czas i w odpowiedniej ilości. Ma przypisanych do siebie dostawców, z którymi się kontaktuje i od których zamawia elementy, a oprócz tego organizuje transport i odprawy celne. Logistyk realizuje też zakupy interwencyjne, kiedy stały dostawca nie może zaspokoić naszego zapotrzebowania.

Asia: Jak wyglądał etap przejścia z magazynu do logistyki?

Szczepan: Przyznam szczerze, że pomimo pełnego przeszkolenia, początki pracy na stanowisku logistyka były ciężkie. Bywało tak, że miałem chwile załamania i chciałem wrócić do pracy na magazynie.

Asia: Z jakiego powodu?

Szczepan: Najtrudniejsze było dla mnie to, że z pracy z ludźmi i kontaktu face-to-face, nagle przeszedłem na pracę „zdalną”. Dostałem komputer, telefon i musiałem działać „online”. Nie widziałem osób, od których zamawiałem elementy. To było dla mnie na początku bardzo przytłaczające; nie mogłem się przestawić. Na wcześniejszym stanowisku, kiedy pojawiał się problem, szedłem na produkcję, rozmawiałem z ludźmi i załatwialiśmy sprawę od ręki. Jako logistyk nie mogłem pójść do fabryki, gdzie są produkowane elementy i szybciej ich sprowadzić, nie mogłem wejść do szoferki kierowcy, który wiózł nam komponenty i przyspieszyć opóźnionego transportu. To był dla mnie duży stres gdy pojawiał się problem, a ja stałem z boku niemalże bezsilny… Co mogłem zrobić, kiedy dostawca miał problem z surowcem, albo popsutą maszyną? A jednak czułem się odpowiedzialny za to, żeby doprowadzić sprawy do końca i na czas. To generowało ogromny stres.

Asia: Jak przez to przeszedłeś?

Szczepan: Na początku brałem to mocno do siebie. W tym pierwszym etapie myślałem o pracy nawet po pracy i w weekend. Myślałem o transportach, terminach, czy coś dojedzie na czas, czy nie. Kiedy powiedziałem innym ludziom w zespole, że chcę wrócić na magazyn, wszyscy mocno mnie wsparli i zachęcali, żebym jednak został. Starsi logistycy mówili mi: Szczepan daj sobie czas, wszystko się poukłada!

Dzięki wsparciu przełożonych, innych logistyków i działu HR, przestawiłem sobie w głowie jedną rzecz – nauczyłem się przejmować tym, na co mam wpływ. Pogodziłem się z tym, że jestem zależny od dostawców. Jeśli nie jestem w stanie czegoś zmienić u dostawcy, to nie znaczy, że kończy się świat. No i zawsze mogę się zwrócić o pomoc do kupców, czy do menadżera.

Teraz z dostawcami mam dobre kontakty, często nawet nieformalne. Dziś myślę, że trzeba czerpać frajdę z tego, że można czemuś zaradzić i rozwiązać jakiś problem. Obecnie czuję się na stanowisku logistyka jak ryba w wodzie i nie wyobrażam sobie innej pracy.

Asia: Jakie rady dałbyś komuś kto chciałby przejść podobną ścieżkę jak Ty?

Szczepan: Jeszcze jestem „świeżym” logistykiem, ale mogę powiedzieć: nie przerażaj się ilością pracy! To może przestraszyć na pierwszy rzut oka, ale nie bój się tego. Powoli da się to wszystko poukładać. Staraj się zrozumieć dokładnie to co robisz. Poznaj narzędzia, poznaj komponenty i przede wszystkim daj sobie czas.

Być logistykiem to fajna sprawa! Jeśli chcesz, to dasz radę. U nas ludzie są super – dostaniesz od nich 100% wsparcia, każdy ci pomoże. Zespół nie zostawi cię z problemem, przełożony nie zostawi cię z problemem.

Asia: No i na koniec, muszę o tym wspomnieć…podobno masz duszę rapera…

Szczepan: Jestem mocno zaangażowany w muzykę. Mam własne studio nagraniowe w domu – dużo mnie to kosztowało energii i pieniędzy, ale w końcu udało się je zbudować. Kocham tworzyć muzykę. Piszę własne teksty, proces nagrywania jest dla mnie super zabawą. Chodzę do szkoły muzycznej, gram na różnych instrumentach, ale największą przyjemność sprawia mi pisanie tekstów.

Asia: Możesz coś zadedykować osobom, które przechodzą podobne trudności jak Ty na nowych stanowiskach pracy?

Szczepan: Pewnie, to kawałek specjalnie dla nich i korzystając z okazji, chcę też przesłać ukłon w stronę logistyków starszych stażem i menadżerów, którzy mi pomogli.

Dzięki Wam odniosłem „Sukces murowany”! Dziękuję!

Joanna Stanach

Specjalista HR

Uwielbia rozmowy z ludźmi. Chętnie przeprowadza wywiady z pracownikami, żeby przybliżyć obszar merytoryczny, którym się w zajmują.

Masz pytanie? Napisz do nas!

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, skontaktuj się z nami praca@fideltronik.com

Napisz